Zastanawiałam się dzisiaj, od kiedy skupienie na jednym zadaniu zastąpiła wielozadaniowość i nie potrafię odkryć tego momentu w moim życiu. Multitasking, czyli najprościej wielozadaniowość staje się coraz częściej typowym sposobem naszego funkcjonowania. Świadomie umieściłam obok grafikę przedstawiającą kobietę - przeciętną przedstawicielkę XXI wieku. Pracująca zawodowo matka, wykonująca jednocześnie wiele czynności: karmiąca i bawiąca dziecko, odbierająca telefony i pisząca sms-y i maile, oglądająca film, słuchająca radia, gotująca w tym samym czasie obiad dla pozostałych członków rodziny, sprzątająca kuchnię i nastawiająca pralkę z praniem. To tylko nieliczne z jej zadań, bo w tyle głowy myśli o pracy, stosie dokumentów, czekających przelewach, koniecznych zamówieniach, umówionych spotkaniach i decyzjach wymagających rozwagi, trafności, ale i szybkości podczas ich podejmowania. Wszystko pod presją czasu z najwyższym priorytetem wykonalności "na wczoraj".
.jpg)
- powierzchowność - skoro myślimy jednocześnie o kilku rzeczach nasze skupienie na jednym zadaniu jest mniejsze, mniej poświęcamy mu uwagi, mniej analizujemy i szybciej wyciągamy - nie zawsze trafne - wnioski. Czasami wkrada się chaotyczny i nieuporządkowany sposób myślenia spowodowany ciągłym przerywaniem wykonywanej czynności na rzecz innej.
- szum informacyjny - wielu uczniów, mimo, że spędza w internecie wiele godzin, nie potrafi z niego efektywnie korzystać. Stosowana przez nich zasada "kopiuj" - "wklej" pokazuje, że uczniowska kompetencja medialna jest daleka od rzeczywistości. Uczniowie nie potrafią efektywnie korzystać z internetowych zasobów, ocenić przydatności znalezionych informacji, dokonywać ich selekcji, analizować ani ich przetwarzać na własne potrzeby, a jedynie chaotycznie przeskakują ze strony na stronę. Do tego dochodzi powierzchowne, pobieżne czytanie tekstów.
I na koniec jeszcze dwa pytania - kontrowersyjne, ale uważam, że niezbędne i wymagające głębszej refleksji:
- Czy podręczniki są nam jeszcze w szkołach potrzebne?
- Gdzie uczniowie mają się nauczyć mądrego i twórczego korzystania z internetu?
A czy współczesny nauczyciel potrafi być wielozadaniowy? Przecież praca belfra to nie tylko godziny "przy tablicy", ale wiele innych zadań do wykonania. Nie tylko tych związanych z przygotowaniem do lekcji. Tempo życia i wyzwania współczesnej edukacji stawiają nam wiele wyzwań. Jak się w tym odnaleźć? Po pierwsze - planować i dobrze zarządzać swoim czasem. Po drugie - wybierać takie zadania i wyzwania, które dają mi dużo radości, satysfakcji i przyniosą wymierne efekty dla edukacji, społeczności szkolnej lub lokalnej, wzbogacą ofertę edukacyjną.... Jak robić coś, to z sercem.... Po trzecie? Po czwarte? Temat otwarty do dyskusji...
OdpowiedzUsuńNa tej grafice to ja jestem - z laptopem, nieodłącznym towarzyszem, najczęściej siedzę w kuchni, to moje centrum dowodzenia. Jestem wielozadaniowa, ale czy to na pewno dobrze? Wiecznie gdzieś pędzę, tysiąc spraw do zrobienia na wczoraj, wyrabiam się, ale zawsze kosztem czegoś.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o podręczniki, gdybym miała dostęp do projektora i komputerów, to nie, podręcznik nie byłby mi potrzebny. Chociaż zeszyt ćwiczeń wolałabym mieć, chyba że dałoby radę mieć taki e-zeszyt ćwiczeń :)
A mądre korzystanie z sieci? Obawiam się, że to nasze, nauczycielskie zadanie, z domu tego nie wyniosą, przynajmniej w większkości przypadków.
I zrzucanie wszystkiego na informatyków również nie ma sensu. Każdy nauczyciel w zakresie swojego przedmiotu powinien pokazywać jak dokonywać poszukiwań, gdzie, na czym polega analiza, selekcjonowanie wiadomości pod względem ich przydatności i wiarygodności oraz w jaki sposób korzystać z wielu informacji, jak pisać unikając "kopiuj"-"wklej'.
OdpowiedzUsuńMądrego korzystania z zasobów sieci musimy uczyć my. Nieliczni skorzystają z rad mądrego, starszego rodzeństwa lub rodzica. Na wszystkich lekcjach po trochu.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Wami, praktycznie w każdej kwestii.I w tym momencie nasuwa się pytanie: Gdzie są tacy nauczyciele? Z doświadczenia powiem Wam - są. Tylko czasami "w swojej wielozadaniowości" zapominają o wypromowaniu siebie i są takimi cichymi mrówkami, o których często się zapomina, bo giną w gąszczu tych, co głośno mówią i nie zawsze to o czym mówią robią.
OdpowiedzUsuń