środa, 25 listopada 2015

Dobro powraca



:) must watch !
Posted by RJ Golmaal Gagan on 26 październik 2014

sobota, 16 maja 2015

Żonglowanie sprzyja rozwojowi półkul mózgowych


Instrukcja jak zrobić "Piłeczki ninja" do żonglowania
Alice Daugherty, nauczycielka pierwszej klasy w szkole podstawowej Alimacani w Jacksonville w USA zaobserwowała, że odkąd dzieci nauczyły się żonglować, poprawiła się ich umiejętność czytania. Niektórzy nauczyciele zaobserwowali, że dzieci, które miały problemy z nauczeniem się żonglowania, miały również problemy z czytaniem. Jak stwierdza Finnigan: "ucząc się śledzić lot obiektów naszymi oczami, wzmacniamy naszą umiejętność czytania. Matematyczne i naukowe umiejętności również mogą się rozwijać, gdy uczymy się układać obiekty w logicznym porządku, a przy tym rozwijamy umiejętności wymagające złożonych, następujących po sobie czynności. Zwiększa się również poczucie własnej wartości dzieci, gdyż uczą się one czegoś nowego, nieznanego i osiągają to - potem mogą uczyć również swoich rówieśników, rodziców i rodzinę" (Delisio, 2002).

O żonglowaniu pisałam już na moim blogu:  w październiku 2014 i w październiku 2013

sobota, 9 maja 2015

Pióro trzcinowe

Wieczne pióro powstało wcześniej niż ołówek. W 1922 roku Howard Carter odnalazł w grobowcu Tutenchamona pierwsze narzędzie pisarskie, które przypominało obecne pióra wieczne. Była to zaostrzona z jednej strony trzcinowa rurka umieszczona w miedzianej oprawce z atramentem. Podobne pióra zostały odnalezione podczas wykopalisk w dolinie rzeki Bazar-darii w Pamirze. Do końca XVIII wieku popularne były pióra gęsie, których największą wadą była konieczność częstego ścinania końcówki, aby nadać jej stożkowy kształt umożliwiający pisanie.


W 1508 roku w pracach Leonarda da Vinci pojawiły się projekty przyrządów pisarskich z zapasem atramentu. W 1707 roku Nicolas Bion, nadworny inżynier Ludwika XIV, wynalazł wieczne pióro pozwalające pisać nieprzerwanie przez dłuższy czas. /źródło: Wikipedia/

Jak wiele przedmiotów, uznawanych dzisiaj za bardzo stylowe i eleganckie, wieczne pióra powstały dopiero w połowie XIX wieku. Zaprojektowano bowiem przedmiot, który wyeliminował jedną z podstawowych wad piór ptasich. Była to metalowa stalówka. Nie zużywała się ona tak szybko, dzięki czemu można było zapomnieć o konieczności ostrzenia pióra. Wykonana była z blaszki wygiętej tak, że przypominała kawałek rurki. 

W Polsce do około 1960 roku kaligrafia była przedmiotem nauczania początkowego mającym na celu doskonalenie pisma odręcznego, kształtującego cierpliwość i wytrwałość. Obecnie kaligrafia przechodzi do lamusa, poradnie diagnozują dysgrafię. Czy rzeczywiście należy zrezygnować z pięknego pisma ręcznego? Czy jest ona już wyłącznie dla hobbystów, pasjonatów, czy istnieje szansa na jej renesans?


piątek, 8 maja 2015

Drobne problemy studenta

Jak zwykle zaczynam od narzekania. Nie ma dnia, żebym nie stanęła przed jakimś problemem większym lub mniejszym. Nie piszę tego jednak, żeby się nad sobą użalać, o nie, to nie w moim stylu. Każdy problem wyzwala we mnie Boba Budowniczego, małego ludzika z kreskówki dla dzieci, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Jaki tym razem miałam problemik? 
Studiuję, pracuję, działam społecznie i czasu wiecznie mi brak, a chciałabym chodzić na ćwiczenia sportowe, żeby zachować jak najdłużej siły do nauki i pracy. Lubię aktywność intelektualną w każdej postaci, ale ruch też jest ważny i poprawia funkcjonowanie mózgu. Wieczorami uczestniczę w clickwebinar`ach, taką formę wykładów - poza wykładami stacjonarnymi - obrała moja uczelnia. Zależało mi na tym, żeby nagrywać wykłady, aby później jeszcze raz ich wysłuchać lub nagrać je wtedy, kiedy nie mogę w nich uczestniczyć. Pierwszym moim krokiem było robienie skrinów z ekranu (prezentacja, której nie otrzymuję na e-maila), ale to za mało, a notować się nie chce. Wpadłam więc na pomysł rejestrowania dźwięku, ale tutaj nie było synchronizacji czasowej ze skrinem.
Pożaliłam się więc mojemu trenerowi, że spóźniam się notorycznie 5-10 minut na wykład (po treningu) i brakuje mi tej części wykładu. Mój guru zapytał:
- Chyba da się, tak samo jak robimy skriny, nagrywać dźwięk i obraz z laptopa?
Okazuje się, że się da!!! I to jest najfajniejsze. Dzisiaj już wypróbowałam nowy program zakupiony za 149 zł. Można też skorzystać z Triala, ale nie wiem jak długo taka testowa wersja działa oraz jakie ma ograniczenia.

Bandicam, bo o nim mowa, jest wysokiej jakości programem do nagrywania ekranu gier, przechwytywania wideo oraz do nagrywania pulpitu lub okna aplikacji.

Możemy nagrywać sesje Minecrafta, WOWa, MapleStory, iTunes, YouTube, PowerPointa, Excela, Firefoxa, HDTV, kamerkę internetową, Skype'a, czat wideo, gry Java/Flash, streaming wideo oraz część lub cały pulpit.
Program może nagrywać 24 godziny i nie ma limitu wielkości pliku.
Kto szuka ten znajdzie. Mnie pomógł w znalezieniu tego programu Jędrek - za co bardzo mu dziękuję. Uwielbiam młodych ludzi. Pływają w Internecie jak ryby w wodzie.

czwartek, 7 maja 2015

Legenda na dobry sen

Legenda Indian Cherokee
Był sobie dziadek i jego mały wnuczek, który często przychodził wieczorami posiedzieć trochę na kolanie dziadka, zadając wiele pytań, tak jak to dzieci mają w zwyczaju. Pewnego dnia wnuczek przyszedł do dziadka z wyrazem gniewu na twarzy.
Dziadek powiedział: „ Chod?, usiąd?, opowiedz mi co się dzisiaj stało.” 
Chłopiec usiadł i oparł głowę na kolanie dziadka. Gdy patrzył na pełną zmarszczek, ogorzałą twarz i miłe ciemne oczy, jego gniew szybko zamienił się w ciche łzy. Chłopiec powiedział,” Poszedłem dzisiaj z tatą do miasta, sprzedać futra które udało nam się zdobyć przez ostatnie parę miesięcy. Cieszyłem się, że idę, bo tata powiedział, że skoro mu pomagam to będę mógł kupić coś dla siebie. Coś czego bardzo chciałem. Byłem bardzo podekscytowany atmosferą panującą na targu atmosferą bo jeszcze nigdy tam nie byłem. Przeglądałem wiele rzeczy i w końcu znalazłem wspaniały nóż z nierdzewnej stali! Był mały, ale w sam raz dla mnie więc tata mi go kupił.”

W tym momencie chłopiec zamilkł. Dziadek położył rękę na jego głowie i miękkim głosem zapytał: „ i co się wtedy stało?”
„Wyszedłem na dwór, żeby nacieszyć się moim nowym nożem w promieniach słońca.
Paru chłopaków z miasta podeszło do mnie i otoczyli mnie kołem. Zaczęli mnie wyzywać od najgorszych i mówić, że jestem brudny i głupi i że nie powinienem mieć takiego fajnego noża. Największy z nich popchnął mnie do tyłu i przewróciłem się przez innego chłopaka który kucnął za mną. Wypuściłem nóż i jeden z nich go zabrał, po czym wszyscy uciekli, śmiejąc się ze mnie.” W tym momencie gniew znowu ogarnął chłopca, „Nienawidzę ich, nienawidzę ich wszystkich!” — wykrzyknął.

Dziadek, którego oczy widziały już tak wiele, spojrzał w oczy chłopca i powiedział, „pozwól, że opowiem ci historię. Ja też, czasami czułem wielka nienawiść do tych, którzy zabrali mi tak wiele, bez żadnej skruchy za to co mi uczynili.

Jednak nienawiść wykańcza cię, nie czyniąc żadnej szkody twojemu wrogowi. To jest tak jakbyś zażywał truciznę, i pragnął aby twój przeciwnik od niej umarł. Walczyłem z tymi uczuciami wiele razy.
Mam wrażenie jakby we mnie siedziały dwa wilki, jeden biały i jeden czarny. Biały Wilk jest dobry i nie czyni nikomu krzywdy. żyje w harmonii ze wszystkimi wokół niego i nie gryzie tych którzy nie chcieli mu zaszkodzić.
Jeśli przyjdzie mu walczyć, to robi to we właściwy sposób i zgodnie z zasadami. Czarny Wilk, natomiast, jest przepełniony gniewem. Najmniejsza nawet rzecz może rozbudzić w nim największą wściekłość. Walczy ze wszystkimi, bez przerwy i często bez przyczyny.

Czarny Wilk nie może myśleć ponieważ gniew i nienawiść są w nim tak wielkie. Jego gniew jest bezsilny, ponieważ niczego nie zmieni. Czasem ciężko jest żyć z dwoma wilkami wewnątrz mnie, ponieważ obydwa próbują zdominować moją duszę.”
Chłopiec spojrzał w oczy dziadka i zapytał „który z nich wygrywa dziadku?”
Dziadek uśmiechnął się i odpowiedział, „Ten którego karmię.”

piątek, 1 maja 2015

Świerszczyk - kartka z kalendarza

Pierwszy numer ukazał się 1 maja 1945. Nazwę pisma wymyśliła Ewa Szelburg-Zarembina. Ówczesna redaktor naczelna Wanda Grodzieńska starała się skupić wokół tygodnika najznakomitszych twórców, takich jak Hanna Januszewska, Jan Brzechwa, Ewa Szelburg-Zarembina, Olga Siemaszkowa, Lucyna Krzemieniecka, Jan Marcin Szancer, Ha-Ga. Udało mi się znaleźć w internecie skany pierwszego numeru. Dwie strony zamieszczam obok. Dla mnie, długo było to wyjątkowe czasopismo. Najpierw czytywałam je jako siedmiolatka i jeszcze dłużej, a po latach przerwy wróciłam do niego jako nauczycielka nauczania początkowego, a potem edukacji wczesnoszkolnej. Pamiętam, że jako dziecko pisywałam wierszyki marząc o tym, że któryś z nich zostanie kiedyś opublikowany w "Świerszczyku". O ile mnie pamięć nie myli, chyba udało mi się ten cel osiągnąć.
W rubryce poświęconej dziecięcej twórczości został zamieszczony mój wiersz o książce. Pamiętam też, że moja klasa prenumerowała "Świerszczyk" i kiedy przychodził on do szkoły czułam wielką ekscytację i radość. Lekcja ze "Świerszczykiem" należała do moich ulubionych. Czekałam na nią z utęsknieniem, z fascynacją przeglądałam strona po stronie, wąchałam zapach farby drukarskiej, a przeczytane numery zatrzymywałam na pamiątkę. Obecnie "Świerszczyk" drukowany jest na białym papierze, jakościowo o kilka klas wyżej niż pierwsze zeszyty. Nadal jednak mam do niego wielki sentyment. We współczesnej wersji "Z pamiętnika pewnego Świerszczyka", to opowieści z życia wzięte, których bohaterami są Świerszczyk, Bajetan i przyjaciele: krokodyl Karol, koń Zenon, osioł Klemens, chomik Pumpus, owca Pola, smok Antoni, ślimak Maciek i inni. Te historyjki uczą przyjaźni, odpowiedzialności i szacunku do innych, rozwijając przy okazji zasób słownictwa i poprawność składniową.


strony 4-5 z 2/1945

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Nowoczesny program edukacyjny rozwijający inteligencję

Profesor Reuven Feuerstein z Jerozolimy (Centrum ICELP Międzynarodowe Centrum Podnoszenia Potencjału Uczenia) pracował przez kilka lat z Piaget`em w Genewie. Następnie odwołał się do teorii Vygotskiego, rozwijając ją, systematyzując i precyzując większość pojęć. Interesuje się dzieckiem, a zwłaszcza jego możliwościami poznawczymi. Nie patrzy na dziecko w świetle tego co można dostrzec, ale patrzy na nie pod kątem jego potencjału. Jedną ze swoich książek zatytułował: “Kochasz mnie! Nie akceptuj mnie takiego jakim jestem”. Do każdego dziecka można dotrzeć. Śledząc etapy rozwoju umysłowego zgodnie z założeniami psychologii rozwojowej, śledząc jego funkcje poznawcze, analizując zadanie pod kątem ściśle określonych parametrów i wreszcie dbając o szczególną jakość interakcji między dzieckiem i mediatorem.
Autor programu opracował serię testów będących alternatywą dla statycznych testów Ilorazu Inteligencji. Tymi testami badamy inteligencję w ujęciu dynamicznym, pod kątem jej potencjału. Poszukujemy szczególnych stref rozwoju umysłowego wymagających wzmocnienia, szczególnych kanałów, którymi możemy najskuteczniej dotrzeć do dziecka by następnie rozwijać inne kanały refleksji i komunikacji, rytmu pracy właściwego danemu dziecku by mógł być skuteczny.
Dla kogo przeznaczona jest  jego metoda?
  • dla dzieci i młodzieży o specjalnych potrzebach edukacyjnych (trudności szkolne o różnym podłożu)
  • dla osób z obniżonym rozwojem umysłowym (od 7 roku życia)
  • dla dzieci zdolnych jako narzędzie wzbogacania poznawczego
  • dla osób z trudnościami wynikającymi z zaburzeń centralnego układu nerwowego (uszkodzenia mózgu, padaczka)
  • dla dzieci impulsywnych, nadruchliwych (od 7 roku życia)
  • dla dzieci zaniedbanych środowiskowo.
Celem programu jest diagnozowanie i korygowanie niedostatecznych funkcji poznawczych w podstawowych umiejętnościach myślenia - pamięć, uwaga, koordynacja wzrokowo - ruchowa, logiczne rozumowanie, myślenie przyczynowo - skutkowe, percepcja. Uczy osobę trenującą jak się uczyć i w pełni wykorzystywać swoje zdolności na etapie zbierania informacji, przetwarzania jej oraz przedstawiania konkluzji. Celem nadrzędnym programu IE jest kształtowanie myślenia krytycznego.
Reguły myślenia, które ćwiczymy z pacjentem w zadaniach, mają być przenoszone na różne sytuacje edukacyjne i sytuacje życia codziennego. Dlatego program jest czymś znacznie więcej, niż stolikową pracą nad funkcjami kognitywnymi. Ponadto transparentność poznania i emocji powoduje, że modyfikowanie procesów poznawczych, pozwala modyfikować procesy emocjonalne, motywacyjne czy społeczne.
Program IE nie zakłada uczenia konkretnego materiału, który może zostać łatwo zapomniany. Narzędzia Instrumental Enrichment pozwalają nam uczyć strategii, organizacji, sposobów myślenia i kształtowanie umiejętności poznawczych oraz automatyzacji, które umożliwiają pacjentowi uczenie się.
Źródło informacji: Internet
Krótkie filmiki, niestety po angielsku>>>


oraz


sobota, 25 kwietnia 2015

Ćwiczenia grafomotoryczne

Nowoczesność, nowoczesnością, a ćwiczenia grafomotoryczne nadal, moim zdaniem są najlepszym sposobem na wyćwiczenie dużej i małej motoryki. Biorąc pod uwagę fakt, że coraz więcej uczniów ma problemy z czytelnym pisaniem, może warto pomyśleć o przeproszeniu się z nimi. Nie wszystko to, co wymyślili nami starsi koledzy należy wyrzucić. Gdyby tak było, każde pokolenie budowałoby świat od nowa. Do dobrych doświadczeń dodajemy nowe. Mój dzisiejszy wpis jest zapowiedzią kolejnego, który będzie dotyczył dysgrafii.
Karta pracy zaczerpnięta ze strony Bystre Dziecko >>>

czwartek, 23 kwietnia 2015

AAC – komunikacja alternatywna i wspomagająca

Jak wiecie udzielam się w Stowarzyszeniu "Omnibus". Ostatnio z wielką radością obserwuję postępy, które są udziałem jednego z moich podopiecznych. Karolek cierpi na mózgowe porażenie dziecięce. Komunikacja z nim jest znacznie utrudniona. Rodzice Karolka od lat poszukiwali alternatywnej metody porozumiewania się chłopcem. I udało się. Poznaliśmy Zuzannę Bystrzycką, która przekonała mnie, a tym samym Stowarzyszenie do zakupu "Mówika". O "Mówiku" już kiedyś Wam pisałam. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o Zuzannie, bo jest pod wielkim wrażeniem jej osiągnięć.
Zuzanna Bystrzycka, od kilku lat stara się pomagać dzieciom i młodzieży z ciężkimi zaburzeniami porozumiewania, wprowadzając strategie AAC – komunikacji alternatywnej i wspomagającej oraz prowadząc zajęcia z zakresu Wczesnej Interwencji Logopedycznej i Terapeutycznej dla dzieci już od pierwszych miesięcy życia. 
Z wykształcenia jest oligofrenopedagogiem, terapeutą wczesnej interwencji logopedycznej i terapeutycznej, rekomendowanym terapeutą komunikacji alternatywnej i wspomagającej-AAC oraz terapeutą wczesnej nauki czytania metodą symultaniczno-sekwencyjną (metoda krakowska). Posiada kilkuletnie doświadczenie w pracy z dziećmi niepełnosprawnymi. Pracowała z dziećmi i młodzieżą z niepełnosprawnością intelektualną, niepełnosprawnościami sprzężonymi, autyzmem, ADHD, z. Downa, MPD, z. Williamsa i wieloma innymi. 

W ramach swoich działań terapeutycznych świadczy usługi przede wszystkim 
z zakresu diagnozy i terapii dzieci niepełnosprawnych nie porozumiewających się w żaden możliwy sposób, dzieci nie komunikujących się, ale rozumiejących mowę oraz dzieci, których mowa nie spełnia funkcji komunikacyjnej (np. jest niezrozumiała dla otoczenia, występują echolalia itp.) 

Komunikacja alternatywna i wspomagająca (AAC), to działania mające na celu pomoc w porozumiewaniu się osobom niepełnosprawnym nie posługujących się mową lub posługującym się nią w ograniczonym stopniu. 

Dla lepszego zrozumienia sposobów dostępu do komunikacji warto uświadomić sobie w jaki w ogóle sposób osoba niemówiąca może próbować się z nami komunikować. Aby się z nami porozumiewać dziecko może:
- płakać, uśmiechać się,
- krzyczeć,
- wokalizować samogłoski,
- patrzeć na osoby, przedmioty itp,
- ruszać rękami,
- używać mimiki,
- wskazywać, używać różnych gestów,
- używać dźwięków jako słów,
- używać znaków, symboli itp.

Użytkownicy AAC mogą przekazywać komunikaty wskazując np.
- palcem, 
- stopą, 
- głową lub specjalnym wskaźnikiem umieszczonym na głowie,
- kolanem,
- nosem lub inną częścią ciała, którą w świadomy sposób będą wykorzystywać do porozumiewania się.

W oparciu o narzędzia diagnozy, rozmowy z rodzicami/opiekunami dzieci oraz własną obserwację wspólnie z rodzicami opracowuje się indywidualny system porozumiewania się dla danego dziecka, który bez codziennej pracy rodziców w domu tak naprawdę nie ma sensu. W zależności od stopnia niepełnosprawności oraz posiadanych umiejętności może to być m.in:
· komunikowanie się za pomocą przedmiotów, 
· symboli PCS, piktogramów
· zdjęć, 
· gestów Makatona,
· osobistych zeszytów do porozumiewania się, 
· lub pomocy wyższej technologii(wszelkiego rodzaju komunikatory, włączniki do komputera itp.). 

Podczas prowadzonych zajęć wykorzystywane są urządzenia wspierające komunikację wyższej technologii w tym m.in:
- komunikatory Step-by-step
- komunikatory Go-talk,
- switche do komputera zastępujące mysz komputerową i inne,

A także oprogramowanie rozwijające komunikację m.in.:
- program „Boardmaker & SD Pro”,
- program „ Z Tosią przez pory roku”,
- program „ SymWriter”,
- program „Abrakadabra”, „Pablo” i inne

Zuzanna twierdzi, że każde dziecko, nawet bardzo głęboko zaburzone, jest w stanie się komunikować! Tylko być może NIGDY nie miało takiej szansy, by to zrobić!! To my - dorośli, opiekunowie nie potrafimy często znaleźć sposobów jak to zrobić. 

czwartek, 9 kwietnia 2015

Potęga sugestii


Prawo oczekiwań
"Jeżeli zaakceptuję cię takim, jakim jesteś, uczynię cię kimś gorszym; jednakże jeżeli będę się traktował tak, jakbyś był tym, kim możesz się stać, pomogę ci to osiągnąć." /Johann Wolfgang von Goethe/
Chcecie wiedzieć czym jest prawo kontrastu, prawo oczekiwań, prawo dobrego kontaktu, czy prawo poczucia własnej wartości zerknijcie na mojego bloga, na którym piszę o tym co czytam. 

czwartek, 2 kwietnia 2015

Australijskie ćwiczenia

W Australii edukacja jest obowiązkowa począwszy od 6 roku życia, ale wprowadzono klasę zerową, do której zostaje zakwalifikowane dziecko, które ukończyło 4 lata i 9 miesięcy. Nie jest ona obowiązkowa. Dziecko uczy się w niej alfabetu, poznaje cyfry i podstawy liczenia. Szkoły zorganizowane są wokół czterech etapów kształcenia:
• szkoła podstawowa (primary school) – od 6 do 12 lat
• szkoła średnia ( high school i senior high school) – od 12 do 15 lat
• szkoła zawodowe lub technikum policealne (college or TAFE Institute)
• szkoła wyższa (university)

Uczniowie w szkole podstawowej korzystają z materiałów dostarczonych im przez nauczyciela, nie ma jednego obowiązującego podręcznika czy ćwiczeń. Uczniowie klas młodszych rzadko piszą w zeszytach. Na ogół korzystają z zeszytów ćwiczeń - takich jak te, które zamieściłam obok. 
Bardzo podoba mi się kaligrafia, u nas już od lat nie obowiązuje taki krój liter, ale ja mam wielki sentyment do takiego pisma. Kojarzy mi się z czasami, gdy wszystkie dzieci pisały wiecznym piórem, a jeszcze wcześniej stalówką maczaną w kałamarzu. Niemalże każdy zeszyt czy ćwiczenia zawierają na wewnętrznej stronie okładki sugestię dotyczącą sposobu prawidłowego trzymania narzędzia piszącego w prawej lub lewej ręce, ilustrację prawidłowej postawy ucznia podczas pracy przy biurku, model ułożenia zeszytu ucznia na blacie itp. Myślę, że to lepsze niż reklamy czy tabliczka mnożenia, która w najlepszym razie znajduje się na polskich zeszytach.




Zeszyty z całego świata

Dzięki uprzejmości mojej dalekiej krewnej, która mieszka w Australii jestem w posiadaniu zeszytu dla ucznia klasy pierwszej szkoły podstawowej. Uczniowie w Australii praktycznie nie korzystają z zeszytów. Piszą w ćwiczeniach.  Ten zeszyt jednak bardzo mi się spodobał z dwóch powodów: formatu A4 i pomysłu na liniaturę. Świetny format do rysowania i pisania wtedy, kiedy dziecko potrzebuje jeszcze dużo miejsca na swoją ekspresję, a stawiane literki i pierwsze wyrazy wymagają rozmachu. W górnej części strony uczeń ma miejsce na narysowanie tego co dotyczy zajęć, może też wkleić rozsypankę, rozsypankę, układankę itp. przygotowane przez nauczyciela. Pod spodem znajduje się liniatura. Ten trójkącik obok ośmiorniczki na okładce podpowiada rodzicom jaki zeszyt wybierają: w linię, czy w kratkę.
Nie mam takiej imponującej kolekcji zeszytów jaką dysponuje Jola Okuniewska, ale dzięki niej i jej inspiracjom zaczęłam doceniać te, które już kiedyś otrzymałam, bądź zakupiłam podczas nielicznych podróży.

środa, 18 marca 2015

Jak bumerang... o dyskalkulii ciąg dalszy

Dyskalkulia w Polsce, to nadal temat zaniedbany zarówno w badaniach, diagnostyce szkolnej i poradnianej  jak i w terapii. Jest lepiej niż kilka lat temu, ale nadal nie tak jak należałoby oczekiwać. Prekursorem badań nad dysleksją był B. Rourke z Kanady, który już w latach siedemdziesiątych wyodrębnił niewerbalne trudności w uczeniu się, a kontynuacja tych badań pozwoliła na określenie profilu funkcji zachowania i deficytów neuropoznawczych u dzieci z trudnościami w uczeniu się matematyki. Nieco później Rourke i Conwey wyróżnili dwa wzorce: lewopółkulowy (uwarunkowany dysfunkcjami językowymi) i prawopółkulowy (deficyty niejęzykowe, np. wzrokowo-przestrzenne). 
W Hiszpanii diagnoza specyficznych trudności w uczeniu się matematyki jest procesem złożonym z kilku technik. Pierwszą jest wywiad psychopedagogiczny, a następnie stosuje się testy psychometryczne, głównie do oceny poziomu inteligencji werbalnej, wykonawczej oraz tzw. czynnika słownego i matematycznego Thurstone`a. Testy badające zdolności i kompetencje posługiwania się liczbami są ukierunkowane na rozpoznawanie uwarunkowań trudności w matematyce przejawianych przez dziecko. W USA stosuje się wystandaryzowane metody psychologiczne, wśród, których największą popularnością cieszą się WRAT, który zawiera podtesty badające umiejętności czytania, pisania i dokonywania operacji matematycznych. Skala posiada normy wiekowe, co umożliwia ilościową analizę uzyskanych wyników. Nie jest to jednak metoda zbyt precyzyjna, gdyż nie pozwala na różnicowanie dzieci pod względem uwarunkowań przejawianych przez nie trudności (do grupy trafiają również dzieci z opóźnieniami intelektualnymi, zaniedbane środowiskowo i edukacyjnie).
We Włoszech prowadzono na sporą skalę regularne badania w zakresie trudności w uczeniu się matematyki. Wykorzystywano Testy Zdolności Liczenia autorstwa Lucangeli, Tressoldi i Fiore. Diagnoza obejmowała następujące aspekty: proste obliczenia pisemne, porównywanie wielkości liczb, transkodowanie słowo-liczba, porządkowanie liczb, pamięciowe operacje matematyczne, obliczenia sposobem pisemnym z zastosowaniem czterech podstawowych działań arytmetycznych, odliczanie od przodu i od tyłu, zautomatyzowana/pamięciowa znajomość tabliczko mnożenia. Wyniki badań pozwoliły do wyodrębnić pięć typów trudności w uczeniu się matematyki, a w efekcie opracować odrębne formy terapii w zależności od typu trudności. W Izraelu na odmianę stosuje się opracowaną w 1993 roku Baterię Testów Arytmetycznych. Bateria przeznaczona jest do badania indywidualnego, zawiera próby tradycyjne typu: papier - ołówek oraz komputerowe. Składa się z czterech części: rozumowanie i tworzenie liczb, znajomość faktów arytmetycznych (poziom automatyzacji operacji pamięciowych), złożone zadania matematyczne i znajomość ułamków (zwykłych i dziesiętnych).

O dyskalkulii napisałam 14 listopada  2014 roku:
Polecam też blog:


Na dzisiaj to tyle, ale obiecuję, że do tematu jeszcze powrócę.

Literatura: 
Oszwa U., Zaburzenia rozwoju umiejętności arytmetycznych. Problem diagnozy i terapii, Kraków 2009.
Oszwa U., Psychologia trudności arytmetycznych u dzieci. Doniesienia z badań, Kraków 2008.

piątek, 13 marca 2015

Jak oswoić dziecięcy strach, lęk


Ostatnio non stop ktoś mnie pyta jak radzić sobie z lękami i strachami dzieciaczków. Słyszę o wymiotujących przedszkolakach, łysiejących pierwszakach... Ludzie, co się dzieje? W naszej grupie dzieci nieśmiałych brakuje miejsc. Jeszcze takiego tłoku nie było... i tylu problemów. Ostatnie zajęcia przebiegały w następujący sposób:
1. Rozmowa na temat uczuć, emocji: czym jest strach, radość, smutek itp. i jak możemy je okazać, rozpoznać u ludzi. Wybieranie kolorów chust, prezentowanie ciałem i mimiką twarzy danego uczucia, emocji.
2. Każdy czasem się boi, to nic złego... Rozmowa o tym, że warto o strachach porozmawiać, że czasem rodziców również się boi, np. o zdrowie dziecka, o pracę itp.
3. Potem poprosiłyśmy dzieci, aby opowiedziały jak radzą sobie ze strachem: burza mózgów, każdy pomysł jest dobry. Stach można ośmieszyć, wygonić, przepędzić, można się przed nim ukryć pod kocem, zaświecić latarkę, wykrzyczeć, wezwać na pomoc starsze rodzeństwo, można przytulić się do mamy itp.
4. Rysowanie swoich strachów: pająków, burzy, błyskawic, ciemności itp.
5. Kruszenie strachu: nasypałyśmy dzieciom na kartki z rysunkami chrupki kukurydziane, dzieci rozkruszyły je wałkiem do ciasta na drobny pył, zniszczyły strachy, walczyły z nimi, potrafiły je zmiażdżyć.
6. Kolejnym krokiem było otwarcie okien. Dzieci wyrzuciły zmiażdżone strachy przez okno,  wydmuchując, rozwiewając je na cztery strony świata.
7. Ostatecznie pokonały strach przepuszczając rysunki przez niszczarkę do papieru (można też potargać, pognieść), aby unicestwić strachy na Amen.
8. Papier z niszczarki wykorzystany został do ulepienia radości: na szary papier przyklejone zostały porozcinane papierki ze strachami i pomalowane na kolory tęczy, radości, odwagi. Można też dokleić kwiaty z krepy, motylki z kolorowego papieru itp.
9. Na koniec rakieta: chwyciliśmy się za ręce, w kręgu, kucnęliśmy i wyskakując w górę wykrzyczeliśmy ile pary w gardłach: "udało się"!
Dzieci wyszły z zajęć z uśmiechem na twarzy, głośne i szczęśliwe. Rzuciły się rodzicom na szyję i podekscytowane opowiadały co się działo w sali, jak dzielnie walczyły ze strachami. 
Aż miło było popatrzeć:-)

Leworęczność

Czy wiecie, że stereotypy dotyczące dzieci leworęcznych w niektórych miejscach pokutują nadal? Mnie też to zdziwiło, dlatego postanowiłam przyjrzeć się leworęczności bliżej. W starożytności postrzegano leworęcznych jako dar bogów. Wieki temu leworęczność przypisywano magom, czarownicom i samemu diabłu, który ponoć chrzcił swoich wyznawców lewą ręką! W dawnej Japonii leworęczność u kobiet mogła być przyczyną rozwodu. W Stanach Zjednoczonych istniał przez długi czas obowiązek rejestracji leworęcznych, co sprawiło, że w bardzo krótkim czasie liczba leworęcznych gwałtownie spadła. Do lat siedemdziesiątych XX wieku przestawiania leworęcznych na prawa rękę było powszechną praktyką. Rodzice, dziadkowie stosowali przeróżne techniki by przeorientować dzieci, np. zmuszano je do pisania prawą ręką, do trzymania w prawej ręce sztućców, nierzadko w trakcie jedzenia przywiązywano im na przykład lewą rękę do ciała lub do krzesła, bandażowano ją, zakładano rękawiczkę a nawet gips. Jeśli chodzi o etykietowanie najczęściej spotykamy się z brzmiącymi dosyć pejoratywnie określeniami: mańkut, lewus, a w różnych regionach Polski: lewszun w gwarze białostockiej, szmaja, szmania, śmania w gwarze poznańskie. Ciekawostki na temat leworęczności mówią, że włada nią 10% ludzi na ziemi, a australijscy naukowcy (którzy?) ustalili, że leworęczni myślą szybciej, szczególnie grając na komputerze, interpretując dużą ilość informacji lub uprawiając sport, łatwiej używają obu półkul na raz (nad tym jestem skłonna się zastanowić), są przebojowi i chłodni emocjonalnie (ciekawe na jakiej podstawie wysnuto takie wnioski?). Badania sugerują również, że leworęczni mają większe szanse na bycie alkoholikami, schizofrenikami i dyslektykami (hmmm ciekawe połączenie...). 
Jedna czwarta astronautów z programu Apollo była leworęczna. Leworęczny był też Albert Einstein, Benjamin Franklin i Aleksander Wielki.
Czy wiedzieliście, że 13 sierpnia obchodzimy Dzień Osób Leworęcznych? Nie sprawdziłam - z czystego lenistwa, czy jest dzień osób praworęcznych. No cóż każdy powód do świętowania jest dobry :-)
Oczywiście leworęczność nie jest wadą, to po prostu inny sposób funkcjonowania naszego organizmu. Istnieją wprawdzie trzy teorie: organiczna, biochemiczna i genetyczna, ale żadna z nich nie została poparta wystarczającą liczbą dowodów.

W sklepach od lat mamy wiele artykułów dla osób leworęcznych poczynając od obieraczki do warzyw, krajalnicy do chleba, poprzez linijkę ze skalą w obie strony, a kończąc na zeszytach w skośną linię, nożyczkach i piórach dla dzieci. Wspominam o krajalnicy, bo w swojej nieświadomości kupiłam 25 lat temu taką krajalnicę dla leworęcznych w Niemczech. W Polsce chyba takich nie było, bo nawet przez myśl mi nie przeszło, że takie bywają. O tym, że jestem w posiadaniu takiej krajalnicy dowiedziałam się po 7 latach jej użytkowania, kiedy to jedna z moich koleżanek poszła do kuchni, aby dokroić chleba i wróciła zaskoczona moim "ustrojstwem". Okazało się, że latami kroiłam chleb lewą ręką i tego nie zauważyłam;-) ale pewnie dlatego, że w dzieciństwie zostałam przestawiona na prawą rękę i do dzisiaj czynności automatyczne (nie wyuczone, jak odkręcanie słoików) wykonuję lewą ręką.
A oto kilka wskazań dotyczących dziecka leworęcznego, o których warto pamiętać i czasami zastosować w klasie:
- podczas pisania i rysowania dziecko, siedząc przy stole, powinno mieć obie stopy oparte o podłogę, a oba przedramiona oparte o stół. Plecy winno mieć wyprostowane tak, aby centralna oś ciała (linia kręgosłupa) była pionowa,
- tułów nie powinien opierać się o ławkę, lecz znajdować się w pewnej odległości od niej, co zapewnia swobodę ruchów rąk,
- dziecko leworęczne, siedząc w ławce szkolnej, powinno mieć swego sąsiada po swojej prawej stronie, zapewnia to swobodę ruchów piszącej ręce,
- najlepiej jest, gdy światło pada na zeszyt dziecka leworęcznego z przodu lub od strony prawej. W tym celu należy posadzić dziecko w środkowym rzędzie w klasie, gdzie światło jest najbardziej rozproszone i nie daje zbyt widocznego cienia,
- zeszyt leworęcznego dziecka powinien być ułożony na ławce ukośnie, nachylony w prawą stronę,
- ręka trzymająca pióro powinna znajdować się w odległości około 2 cm od powierzchni papieru. Zbyt niski uchwyt pióra powoduje, że dziecko ma trudności ze śledzeniem zapisanego tekstu i dlatego pisze z głową zwieszoną nad zeszytem lub przekrzywia, ją w bok,
- umożliwienie stałego śledzenia wzrokiem czynności pisania przez dziecko leworęczne, co jest możliwe przy zachowaniu poprawnej pozycji ręki piszącej, zeszytu, właściwego położenia palców, uchwytu pióra.