niedziela, 17 kwietnia 2016

Fińska szkoła



Zazdrościmy Finom ich sukcesów dydaktycznych. Dzisiaj trafiłam na cudowny filmik pokazujący jak edukacja może być radosna i efektywna. Wszechstronny rozwój dziecka: duża i mała motoryka. Terapeuci SI powinni być zachwyceni. Polecam!!!

Domki z gliny również mnie urzekły:


Zabrałam się kiedyś za tworzenie bloga na temat gry w klasy... no cóż brakuje mi czasu, aby go dokończyć, może kiedyś...
Przedstawiam Wam jednak projekt, bo jakoś wpasował się on dzisiaj w fińską szkołę:


środa, 17 lutego 2016

Mowa ciała

Mowa ciała >>>>>>

Helikopterowa mama

Codziennie krążą nad swoimi dziećmi, czuwają, interweniują i maksymalnie wkraczają w ich życie. Ostatnie badania mówią, że nadmierny udział w życiu szkolnym, zwłaszcza w pomaganiu w pracach domowych, jest potencjalnym zagrożeniem dla rozwoju ich dzieci.
Wielu rodziców utożsamia "bycie dobrym rodzicem" z "byciem nadopiekuńczym rodzicem" i tym samym wyrządza swoim dzieciom wiele szkód. Dlaczego? Wyręczanie nie jest drogą do sukcesu dziecka w przyszłości. Wyręczanie się innymi, wożenie się na czyichś plecach, czynienie innych za swoje niepowodzenia i porażki, oczekiwanie na "mannę z nieba", nieumiejętność planowania i zarządzania czasem stanie się wiodącym programem życiowym człowieka, którego rodzice w dzieciństwie wyręczali, za które myśleli, o które się wykłócali z nauczycielami i popadali w konflikty z innymi rodzicami. Szkoła i kontakty z rówieśnikami, to poligon ćwiczeniowy dla młodego człowieka, na którym trenuje umiejętności społeczne, zdobywa pozycję "w stadzie", walczy, konfrontuje, radzi sobie w trudnych sytuacjach. Jednym słowem wypracowuje doświadczalnie sposoby radzenia sobie ze stresem i trudnymi sytuacjami życiowymi. Dziecko nadmiernie chronione, "pod kloszem" polegnie na pierwszej życiowej trudności jeśli nie będzie obok siebie miało helikopterowego rodzica, który zaplanuje mu życie, załatwi pracę, ułoży plan działania, czy tygodniowy grafik, zaakceptuje życiową partnerkę itp. 
Pomaganie dzieciom to stawianie jasnych granic, życzliwa pomoc i obserwacja z pewnej odległości, a nie wyręczanie. Współcześni rodzice z całego serca pragną dla swojego dziecka sukcesu. Trudno jest mieć im to za złe. Zamiast budować jednak w dziecku wysokie poczucie wartości i dbać o jego wewnętrzną siłę, koncentrują się niejako na sferze zewnętrznej, powierzchownej. Planując, myśląc i rozliczając dziecko dostarczają mu komunikatów zwrotnych: jesteś słaby, nie dasz sobie beze mnie rady, jesteś niewiele wart, niewiele umiesz, nie potrafisz, beze mnie zginiesz w życiu. Czy o to rzeczywiście im chodzi?

Naukowcy z University of Mary Washington udowodnili, iż nadgorliwość i nadopiekuńczość rodziców (a do tych dwóch cech można sprowadzić helicopter parenting) naraża dzieci na silny stres i wystąpienie depresji. Badanie wykazało jednoznacznie, że nadmierne zaangażowanie rodziców w wychowanie dziecka koresponduje z występowaniem w przyszłości takich trudności jak brak samodzielności, niedomagania w kompetencjach społecznych czy wreszcie objawy depresyjne.

wtorek, 16 lutego 2016

Rowerek biegowy - panaceum na dziecięcą nadwagę?

Rowerek biegowy dla najmłodszych, to moim zdaniem jeden z lepszych pomysłów ostatnich czasów. Biorąc pod uwagę fakt, że coraz więcej dzieci ma problem z ruchem naprzemiennym, kontrolą i dynamiką ruchu, koordynacją wzrokowo-ruchową, prawidłowym napięciem mięśniowym, wytrzymałością, siłą, to jest on idealny. Stymuluje rozwój wzroku, motoryki, myślenia przyczynowo-skutkowego, trenuje umiejętność planowania, przewidywania ruchu i zdarzenia. Uruchamia i dynamizuje całe ciało, ćwiczy skupienie i koncentrację uwagi. Doskonale stabilizuje postawę i przygotowuje do nauki jazdy na rowerze dziecięcym bez podpórek. 
Według lekarzy rowerek biegowy zapewnia ruch, a ruch dla rozwijającego się młodego organizmu jest niemal tak samo ważny, jak jedzenie czy spanie. I tego się trzymajmy. 

Warto przeczytać >>>

środa, 25 listopada 2015

Dobro powraca



:) must watch !
Posted by RJ Golmaal Gagan on 26 październik 2014

sobota, 16 maja 2015

Żonglowanie sprzyja rozwojowi półkul mózgowych


Instrukcja jak zrobić "Piłeczki ninja" do żonglowania
Alice Daugherty, nauczycielka pierwszej klasy w szkole podstawowej Alimacani w Jacksonville w USA zaobserwowała, że odkąd dzieci nauczyły się żonglować, poprawiła się ich umiejętność czytania. Niektórzy nauczyciele zaobserwowali, że dzieci, które miały problemy z nauczeniem się żonglowania, miały również problemy z czytaniem. Jak stwierdza Finnigan: "ucząc się śledzić lot obiektów naszymi oczami, wzmacniamy naszą umiejętność czytania. Matematyczne i naukowe umiejętności również mogą się rozwijać, gdy uczymy się układać obiekty w logicznym porządku, a przy tym rozwijamy umiejętności wymagające złożonych, następujących po sobie czynności. Zwiększa się również poczucie własnej wartości dzieci, gdyż uczą się one czegoś nowego, nieznanego i osiągają to - potem mogą uczyć również swoich rówieśników, rodziców i rodzinę" (Delisio, 2002).

O żonglowaniu pisałam już na moim blogu:  w październiku 2014 i w październiku 2013

sobota, 9 maja 2015

Pióro trzcinowe

Wieczne pióro powstało wcześniej niż ołówek. W 1922 roku Howard Carter odnalazł w grobowcu Tutenchamona pierwsze narzędzie pisarskie, które przypominało obecne pióra wieczne. Była to zaostrzona z jednej strony trzcinowa rurka umieszczona w miedzianej oprawce z atramentem. Podobne pióra zostały odnalezione podczas wykopalisk w dolinie rzeki Bazar-darii w Pamirze. Do końca XVIII wieku popularne były pióra gęsie, których największą wadą była konieczność częstego ścinania końcówki, aby nadać jej stożkowy kształt umożliwiający pisanie.


W 1508 roku w pracach Leonarda da Vinci pojawiły się projekty przyrządów pisarskich z zapasem atramentu. W 1707 roku Nicolas Bion, nadworny inżynier Ludwika XIV, wynalazł wieczne pióro pozwalające pisać nieprzerwanie przez dłuższy czas. /źródło: Wikipedia/

Jak wiele przedmiotów, uznawanych dzisiaj za bardzo stylowe i eleganckie, wieczne pióra powstały dopiero w połowie XIX wieku. Zaprojektowano bowiem przedmiot, który wyeliminował jedną z podstawowych wad piór ptasich. Była to metalowa stalówka. Nie zużywała się ona tak szybko, dzięki czemu można było zapomnieć o konieczności ostrzenia pióra. Wykonana była z blaszki wygiętej tak, że przypominała kawałek rurki. 

W Polsce do około 1960 roku kaligrafia była przedmiotem nauczania początkowego mającym na celu doskonalenie pisma odręcznego, kształtującego cierpliwość i wytrwałość. Obecnie kaligrafia przechodzi do lamusa, poradnie diagnozują dysgrafię. Czy rzeczywiście należy zrezygnować z pięknego pisma ręcznego? Czy jest ona już wyłącznie dla hobbystów, pasjonatów, czy istnieje szansa na jej renesans?


piątek, 8 maja 2015

Drobne problemy studenta

Jak zwykle zaczynam od narzekania. Nie ma dnia, żebym nie stanęła przed jakimś problemem większym lub mniejszym. Nie piszę tego jednak, żeby się nad sobą użalać, o nie, to nie w moim stylu. Każdy problem wyzwala we mnie Boba Budowniczego, małego ludzika z kreskówki dla dzieci, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Jaki tym razem miałam problemik? 
Studiuję, pracuję, działam społecznie i czasu wiecznie mi brak, a chciałabym chodzić na ćwiczenia sportowe, żeby zachować jak najdłużej siły do nauki i pracy. Lubię aktywność intelektualną w każdej postaci, ale ruch też jest ważny i poprawia funkcjonowanie mózgu. Wieczorami uczestniczę w clickwebinar`ach, taką formę wykładów - poza wykładami stacjonarnymi - obrała moja uczelnia. Zależało mi na tym, żeby nagrywać wykłady, aby później jeszcze raz ich wysłuchać lub nagrać je wtedy, kiedy nie mogę w nich uczestniczyć. Pierwszym moim krokiem było robienie skrinów z ekranu (prezentacja, której nie otrzymuję na e-maila), ale to za mało, a notować się nie chce. Wpadłam więc na pomysł rejestrowania dźwięku, ale tutaj nie było synchronizacji czasowej ze skrinem.
Pożaliłam się więc mojemu trenerowi, że spóźniam się notorycznie 5-10 minut na wykład (po treningu) i brakuje mi tej części wykładu. Mój guru zapytał:
- Chyba da się, tak samo jak robimy skriny, nagrywać dźwięk i obraz z laptopa?
Okazuje się, że się da!!! I to jest najfajniejsze. Dzisiaj już wypróbowałam nowy program zakupiony za 149 zł. Można też skorzystać z Triala, ale nie wiem jak długo taka testowa wersja działa oraz jakie ma ograniczenia.

Bandicam, bo o nim mowa, jest wysokiej jakości programem do nagrywania ekranu gier, przechwytywania wideo oraz do nagrywania pulpitu lub okna aplikacji.

Możemy nagrywać sesje Minecrafta, WOWa, MapleStory, iTunes, YouTube, PowerPointa, Excela, Firefoxa, HDTV, kamerkę internetową, Skype'a, czat wideo, gry Java/Flash, streaming wideo oraz część lub cały pulpit.
Program może nagrywać 24 godziny i nie ma limitu wielkości pliku.
Kto szuka ten znajdzie. Mnie pomógł w znalezieniu tego programu Jędrek - za co bardzo mu dziękuję. Uwielbiam młodych ludzi. Pływają w Internecie jak ryby w wodzie.

czwartek, 7 maja 2015

Legenda na dobry sen

Legenda Indian Cherokee
Był sobie dziadek i jego mały wnuczek, który często przychodził wieczorami posiedzieć trochę na kolanie dziadka, zadając wiele pytań, tak jak to dzieci mają w zwyczaju. Pewnego dnia wnuczek przyszedł do dziadka z wyrazem gniewu na twarzy.
Dziadek powiedział: „ Chod?, usiąd?, opowiedz mi co się dzisiaj stało.” 
Chłopiec usiadł i oparł głowę na kolanie dziadka. Gdy patrzył na pełną zmarszczek, ogorzałą twarz i miłe ciemne oczy, jego gniew szybko zamienił się w ciche łzy. Chłopiec powiedział,” Poszedłem dzisiaj z tatą do miasta, sprzedać futra które udało nam się zdobyć przez ostatnie parę miesięcy. Cieszyłem się, że idę, bo tata powiedział, że skoro mu pomagam to będę mógł kupić coś dla siebie. Coś czego bardzo chciałem. Byłem bardzo podekscytowany atmosferą panującą na targu atmosferą bo jeszcze nigdy tam nie byłem. Przeglądałem wiele rzeczy i w końcu znalazłem wspaniały nóż z nierdzewnej stali! Był mały, ale w sam raz dla mnie więc tata mi go kupił.”

W tym momencie chłopiec zamilkł. Dziadek położył rękę na jego głowie i miękkim głosem zapytał: „ i co się wtedy stało?”
„Wyszedłem na dwór, żeby nacieszyć się moim nowym nożem w promieniach słońca.
Paru chłopaków z miasta podeszło do mnie i otoczyli mnie kołem. Zaczęli mnie wyzywać od najgorszych i mówić, że jestem brudny i głupi i że nie powinienem mieć takiego fajnego noża. Największy z nich popchnął mnie do tyłu i przewróciłem się przez innego chłopaka który kucnął za mną. Wypuściłem nóż i jeden z nich go zabrał, po czym wszyscy uciekli, śmiejąc się ze mnie.” W tym momencie gniew znowu ogarnął chłopca, „Nienawidzę ich, nienawidzę ich wszystkich!” — wykrzyknął.

Dziadek, którego oczy widziały już tak wiele, spojrzał w oczy chłopca i powiedział, „pozwól, że opowiem ci historię. Ja też, czasami czułem wielka nienawiść do tych, którzy zabrali mi tak wiele, bez żadnej skruchy za to co mi uczynili.

Jednak nienawiść wykańcza cię, nie czyniąc żadnej szkody twojemu wrogowi. To jest tak jakbyś zażywał truciznę, i pragnął aby twój przeciwnik od niej umarł. Walczyłem z tymi uczuciami wiele razy.
Mam wrażenie jakby we mnie siedziały dwa wilki, jeden biały i jeden czarny. Biały Wilk jest dobry i nie czyni nikomu krzywdy. żyje w harmonii ze wszystkimi wokół niego i nie gryzie tych którzy nie chcieli mu zaszkodzić.
Jeśli przyjdzie mu walczyć, to robi to we właściwy sposób i zgodnie z zasadami. Czarny Wilk, natomiast, jest przepełniony gniewem. Najmniejsza nawet rzecz może rozbudzić w nim największą wściekłość. Walczy ze wszystkimi, bez przerwy i często bez przyczyny.

Czarny Wilk nie może myśleć ponieważ gniew i nienawiść są w nim tak wielkie. Jego gniew jest bezsilny, ponieważ niczego nie zmieni. Czasem ciężko jest żyć z dwoma wilkami wewnątrz mnie, ponieważ obydwa próbują zdominować moją duszę.”
Chłopiec spojrzał w oczy dziadka i zapytał „który z nich wygrywa dziadku?”
Dziadek uśmiechnął się i odpowiedział, „Ten którego karmię.”

piątek, 1 maja 2015

Świerszczyk - kartka z kalendarza

Pierwszy numer ukazał się 1 maja 1945. Nazwę pisma wymyśliła Ewa Szelburg-Zarembina. Ówczesna redaktor naczelna Wanda Grodzieńska starała się skupić wokół tygodnika najznakomitszych twórców, takich jak Hanna Januszewska, Jan Brzechwa, Ewa Szelburg-Zarembina, Olga Siemaszkowa, Lucyna Krzemieniecka, Jan Marcin Szancer, Ha-Ga. Udało mi się znaleźć w internecie skany pierwszego numeru. Dwie strony zamieszczam obok. Dla mnie, długo było to wyjątkowe czasopismo. Najpierw czytywałam je jako siedmiolatka i jeszcze dłużej, a po latach przerwy wróciłam do niego jako nauczycielka nauczania początkowego, a potem edukacji wczesnoszkolnej. Pamiętam, że jako dziecko pisywałam wierszyki marząc o tym, że któryś z nich zostanie kiedyś opublikowany w "Świerszczyku". O ile mnie pamięć nie myli, chyba udało mi się ten cel osiągnąć.
W rubryce poświęconej dziecięcej twórczości został zamieszczony mój wiersz o książce. Pamiętam też, że moja klasa prenumerowała "Świerszczyk" i kiedy przychodził on do szkoły czułam wielką ekscytację i radość. Lekcja ze "Świerszczykiem" należała do moich ulubionych. Czekałam na nią z utęsknieniem, z fascynacją przeglądałam strona po stronie, wąchałam zapach farby drukarskiej, a przeczytane numery zatrzymywałam na pamiątkę. Obecnie "Świerszczyk" drukowany jest na białym papierze, jakościowo o kilka klas wyżej niż pierwsze zeszyty. Nadal jednak mam do niego wielki sentyment. We współczesnej wersji "Z pamiętnika pewnego Świerszczyka", to opowieści z życia wzięte, których bohaterami są Świerszczyk, Bajetan i przyjaciele: krokodyl Karol, koń Zenon, osioł Klemens, chomik Pumpus, owca Pola, smok Antoni, ślimak Maciek i inni. Te historyjki uczą przyjaźni, odpowiedzialności i szacunku do innych, rozwijając przy okazji zasób słownictwa i poprawność składniową.


strony 4-5 z 2/1945