wtorek, 17 września 2013

E-podręczniki

Idzie nowe, czyli transformacyjna moc e-podręcznika. 

Od dłuższego czasu rozmyślam i zastanawiam się nad stworzeniem e-podręcznika. Szukałam środków unijnych na ten cel, ale niestety nie mam przebicia wobec siły monopolistów jakimi są wielkie wydawnictwa. Rzecz oczywiście wiąże się z "kasą", bo przecież kto pozbędzie się kury znoszącej złote jajka? Co roku drukowane są dziesiątki tysięcy nowych podręczników, nowych wersji starego podręcznika, kosmetyczne zmiany wymuszają oddanie na przemiał starych wersji podręczników. Dlaczego? Powody takich zmian są często banalne:  wyrzucenie dwóch stron z podręcznika, zmiana numeracji stron lub przełożenie kolejności kilku innych. Nowe wydanie pogania nowym wydaniem, a rodzice trzymają się za kieszeń, cierpią na zawrót głowy, bo nie rozumieją dlaczego podręcznik, z którego jeszcze dwa lata temu korzystało ich starsze dziecko już jest przestarzały, nie taki jak trzeba. Pomysł na e-podęcznik jest rewelacyjny. Rodzic w żaden sposób nie odczuje kosztów usunięcia nawet połowy stron z podręcznika i dodania nowych, bo zabieg dokona się bezboleśnie - za pomocą jednego kliknięcia "usuń" lub "wstaw". Mało tego, nauczyciel zdecyduje, które strony warto wydrukować, a które wystarczą uczniowi w wersji elektronicznej.
Witold Kołodziejczyk pisze: "Czy e-podręcznik zmieni naszą szkołę? Jedno jest pewne - bezpłatny, powszechnie dostępny, w pełni interaktywny i multimedialny wpłynie na wzrost wykorzystania w szkole mobilnej technologii. W naturalny sposób wymusi stosowanie jej w edukacji. [...] Wystarczy mobilna technologia i szybki internet, a e-podręcznik stanie się dostępny dla uczniów i nauczycieli przez całą dobę i siedem dni w tygodniu. Przestrzeń edukacyjna kojarzona powszechnie ze szkołą zostaje rozszerzona o przestrzeń społeczną i wirtualną. Pierwszy ministerialny podręcznik w wersji cyfrowej zapowiadany jest na wrzesień. Czy wymusi powstanie nowego modelu organizacji pracy nauczyciela i ucznia? Czy potencjał e-podręcznika, szybki internet i siła mobilnej technologii stworzą warunki do transformacji naszej szkoły?" 
Jestem zwolenniczką nowego podejścia w szkolnej dydaktyce, nowej organizacji pracy ucznia, nowych kompetencji, nowej roli nauczyciela i nowej świadomości. Bardzo liczę na sukces e-podręcznika, ale wiem również, że wielu sceptycznych będzie go kwestionowało. Robiłam rok temu prywatne "badania rynku" wśród nauczycieli i byłam niezwykle zaskoczona ich oporem. Liczyłam na euforię, a spotkałam się z rezerwą, a czasami wręcz z niechęcią.  

4 komentarze:

  1. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Nie mogę pogodzić się z tym, że mój syn w czwartej klasie w dobie komputerów, tablic interaktywnych i innych multimediów musi mieć i nosić tyle podręczników i ćwiczeń... Jesteśmy przywiązani do papieru... A mnie marzy się edukacja bez tych wszystkich papierowych gadżetów...Natomiast nie wiem, co by moje oczy powiedziały, gdyby musiały czytać tylko na rozświetlonych ekranach. Z pewnością nie byłyby zachwycone.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, ale jak we wszystkim najlepszy jest zdrowy rozsądek i umiar. A na rozświetlone ekrany również są sposoby. Mój e-book ma opcję papieru gazetowego, powoduje to, że nie ma refleksów świetlnych, bo ekran jest "matowy".

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja, jako "świr gażdżetowy", jestem jak najbardziej za. Już nawet niektóre wydawnictwa proponują e-podręcznik ( np. GWO ), ale obawiam się, że jeśli byłaby to tylko alternatywa, to uczniowie z przyzwyczajenia otwieraliby w domu tylko papierową wersję. Ja ostatnio rozczarowałam się Nową Erą: ebook'a dotąd na płycie cd zamienili na wersję umieszczoną dla nauczyciela w sieci. Tylko jak z niej skorzystac, kiedy w klasie teoretycznie wifi powinno byc, a praktycznie nikt go nigdy nie widział? :)
    A ja wierzę, że kiedyś Twój podręcznik zmaterializuje się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja też chętnie bym zrobił wieloplatformowy podręcznik. Pewnie jest nas więcej takich, trzeba tylko szukać.

    Adam

    OdpowiedzUsuń